Jest to post SPECJALNY. Adresowany do tych, z którymi miałem ogromną przyjemność zwiedzać pewną bibliotekę w BURGAS. Może ktoś z Was go zauważy.
wtorek, 28 października 2008
Tablica z ogłoszeniami
Szanowni Państwo,
podobnie jak poprzednio upubliczniam wyniki kartkówki. Za odpowiedź na pierwsze pytanie można było uzyskać do 2 punktów, za drugie - do 4. Czyli minimum = zero = nic = ani trochę, a najwięcej = 6 pkt. Tym razem zastosowałem w ocenach półpunkty.
277490 - 0.5
277495 - 2
277507 - 3
277510 - 4
277529 - 0
277538 - 3
277543 - 2.5
277565 - 3
277574 - 3
277572 - 6
277593 - 1.5
277595 - 3
277603 - 5
263380 - 5.5
277793 - 4.5
277805 - 6
264888 - 3
271914 - 3
277813 - 1.5
277821 - 1
277846 - 2
Ps.
Największy problem mieliście z pytaniem o prace współwydane. Polecam je Waszej uwadze.
podobnie jak poprzednio upubliczniam wyniki kartkówki. Za odpowiedź na pierwsze pytanie można było uzyskać do 2 punktów, za drugie - do 4. Czyli minimum = zero = nic = ani trochę, a najwięcej = 6 pkt. Tym razem zastosowałem w ocenach półpunkty.
277490 - 0.5
277495 - 2
277507 - 3
277510 - 4
277529 - 0
277538 - 3
277543 - 2.5
277565 - 3
277574 - 3
277572 - 6
277593 - 1.5
277595 - 3
277603 - 5
263380 - 5.5
277793 - 4.5
277805 - 6
264888 - 3
271914 - 3
277813 - 1.5
277821 - 1
277846 - 2
Ps.
Największy problem mieliście z pytaniem o prace współwydane. Polecam je Waszej uwadze.
Stare w nowym
Jak tu nie skorzystać z okazji, by krzewić. Krzewmy więc, krzewmy ile sił w klawiaturze i skoro pojawił się termin "incipit", podążajmy za białym króliczkiem.
Zacznijmy od prawie początku. Na prawie-początku była Biblia 42 wierszowa wydrukowana przez Johannesa Gensfleischa, który bardziej jest nam znany jako Jan Gutenberg. O tym wie każda/y z Was.
Przez setki lat, tylko wybrańcy bibliologii mogli zobaczyć, jak wyglądała. Dziś niewiele się zmieniło poza tym, że cyfrowe, całkiem niezłe podobizny Biblii możemy sobie pooglądać w necie (dochodzą jeszcze tradycyjne ekspozycje, tylko że mało kto będzie jeździł po świecie, by oglądać starą, ciężką, nieporęczną książkę zamkniętą w gablocie).
Demokratyzacja dostępu prawie-pełną-gębą. Prawie, bo przecież nie do oryginału mamy dostęp. Kopie jednak są na tyle dokładne, że mimo wirtualnego charakteru, dają pozór realności. Nie szeleszczą, nie pachną papierem/pergaminem, nie wywołują reakcji alergicznej u uczulonych na kurz, farbę drukarską, kleje organiczne itp. Dają się oglądać i to najważniejsze.
Biblii 42W zeskanowanych jest 10 (przynajmniej na tyle trafiłem). Nam najbliższa jest ta przechowywana w Pelplinie. Oglądajmy!
Pierwszy egzemplarz elektroniczny, na który ja się natknąłem parę dobrych lat temu, pochodzi z biblioteki w Getyndze. Jemu również warto się przyjrzeć.
W obydwu przypadkach wczytajcie się Państwo w pierwsze słowa. Zobaczycie skąd wziął się nasz "incipit"
Jako dodatek specjalny ilustracja. Skan z egzemplarza Biblii przechowywanego w Texasie.

Całość oczywiście można obejrzeć. Wystarczy kliknąć i postępować według powszechnie zrozumiałej, intuicyjnej instrukcji obsługi sieci.
Tym, którym trzeba więcej, proponuję stronę Wikipedii dotyczącą Biblii Gutenberga. Znajdziecie na niej linki do pozostałych egzemplarzy B42.
Ps. Zauważyliście, że niby jeden druk, a każdy egzemplarz inny? Zwłaszcza polski różni się istotnie.
cdn.........
Zacznijmy od prawie początku. Na prawie-początku była Biblia 42 wierszowa wydrukowana przez Johannesa Gensfleischa, który bardziej jest nam znany jako Jan Gutenberg. O tym wie każda/y z Was.
Przez setki lat, tylko wybrańcy bibliologii mogli zobaczyć, jak wyglądała. Dziś niewiele się zmieniło poza tym, że cyfrowe, całkiem niezłe podobizny Biblii możemy sobie pooglądać w necie (dochodzą jeszcze tradycyjne ekspozycje, tylko że mało kto będzie jeździł po świecie, by oglądać starą, ciężką, nieporęczną książkę zamkniętą w gablocie).
Demokratyzacja dostępu prawie-pełną-gębą. Prawie, bo przecież nie do oryginału mamy dostęp. Kopie jednak są na tyle dokładne, że mimo wirtualnego charakteru, dają pozór realności. Nie szeleszczą, nie pachną papierem/pergaminem, nie wywołują reakcji alergicznej u uczulonych na kurz, farbę drukarską, kleje organiczne itp. Dają się oglądać i to najważniejsze.
Biblii 42W zeskanowanych jest 10 (przynajmniej na tyle trafiłem). Nam najbliższa jest ta przechowywana w Pelplinie. Oglądajmy!
Pierwszy egzemplarz elektroniczny, na który ja się natknąłem parę dobrych lat temu, pochodzi z biblioteki w Getyndze. Jemu również warto się przyjrzeć.
W obydwu przypadkach wczytajcie się Państwo w pierwsze słowa. Zobaczycie skąd wziął się nasz "incipit"
Jako dodatek specjalny ilustracja. Skan z egzemplarza Biblii przechowywanego w Texasie.

Całość oczywiście można obejrzeć. Wystarczy kliknąć i postępować według powszechnie zrozumiałej, intuicyjnej instrukcji obsługi sieci.
Tym, którym trzeba więcej, proponuję stronę Wikipedii dotyczącą Biblii Gutenberga. Znajdziecie na niej linki do pozostałych egzemplarzy B42.
Ps. Zauważyliście, że niby jeden druk, a każdy egzemplarz inny? Zwłaszcza polski różni się istotnie.
cdn.........
różowa dziewczynka
Za Państwem pierwsze tygodnie sam na sam z opisem bibliograficznym. Pierwsze noce zarwane twarzą w twarz z PN.
Oczywiste jest, że należy nam się deser. Tym razem różowiutki i nostalgiczny. Muczos szpas
Ps.
Nancy Sinatra występuje jako hasło osobowe w 24 dokumentach w katalogu Biblioteki Kongresu (stan na dzień 4.10.2008). W większości są to dokumenty dźwiękowe. Wrócimy jeszcze kiedyś do nich.
To nie wszystko. Pytanie nt. "Nancy Sinatra" można też zadać katalogowi WorldCat. Wynik niczego sobie = 627 poz. osiągnięty w ułamku sekundy (stan na dzień 4.10.2008, dziś może być już więcej).
Oczywiste jest, że należy nam się deser. Tym razem różowiutki i nostalgiczny. Muczos szpas
Ps.
Nancy Sinatra występuje jako hasło osobowe w 24 dokumentach w katalogu Biblioteki Kongresu (stan na dzień 4.10.2008). W większości są to dokumenty dźwiękowe. Wrócimy jeszcze kiedyś do nich.
To nie wszystko. Pytanie nt. "Nancy Sinatra" można też zadać katalogowi WorldCat. Wynik niczego sobie = 627 poz. osiągnięty w ułamku sekundy (stan na dzień 4.10.2008, dziś może być już więcej).
niedziela, 26 października 2008
kolejne ćwiczenie, czyli znów po belfersku
Skoro tak się niektórym spodobało, przed Państwem kolejne wyzwanie. Tym razem już nie tak biblioteczne i pewnie znane, ale nazwa robi swoje: bookworm.
Subskrybuj:
Posty (Atom)