Ponieważ zachodzi podejrzenie, że przynajmniej część dzisiejszych solenizantów ma pod górkę z obchodami (karp przytłacza, choinka rulez), specjalnie dla Was wszystkie Ewy i wszyscy Adamowie (inni równie ważni wymienieni poniżej) bukiet imieninowych kwiatów. Ci z Was, którzy poszli w ślady pewnego Adama urodzonego 24 grudnia 1798, mogą sobie posłuchać i popatrzeć dwa razy:)
Dzisiejsze kwiaty są również dla:
Adaminy
Adeli
Druzjana
Druzjanny
Eweliny
Godzisława
Grzegorza
Grzymisława
Herminy
Irminy
Tarsylli
Zenobiusa
środa, 24 grudnia 2008
wtorek, 23 grudnia 2008
O wyglądzie bibliotekarek i bibliotekarzy, czyli ciało zdobi ducha
Seksowne bibliotekarki już były. Bibliotekarze pewnie też gdzieś czekają na ujawnienie, ale to już Wasza rola. Nadszedł czas na kolejną odsłonę twarzy bibliotekarstwa. Wpierw uderzymy po linii znanego już Conana Bibliotekarza. Nie on jeden potrafi dać do wiwatu. Niepokorni użytkownicy, miejcie się na baczności! Duch Estreichera drzemie w mocarnych ciałach.
Bibliotekarze, a właściwie bibliotekarki ćwiczą się też w innych umiejętnościach. Czy dodają im one powabu, pokuśności? Pewnie rzecz gustu. Gibkości i radości życia dodają bez wątpienia. Nas cieszy, że możemy dorzucić kolejne oblicze bibliotek do pracowicie budowanego wizerunku.
Wizerunek nabiera koloru. Kolorów nabierają również ciała bibliotekarek i bibliotekarzy. Czekam, kiedy napotkam modyfikowanych bibliotekarzy w osiedlowej bibliotece publicznej.BUW też może być. Póki co natykam się w necie. W każdym razie wszelkie donosy o wyglądach niekonwencjonalnych w bibliotekach mile widziane. Jakieś zgłoszenia?
Przykład 01
Przykład 02
Przykład 03
Przykład jeszcze jeden
Przykład dze best of
Na deser dorzucę obrazek znaleziony na www.flickr.com, bo jakże tak bez obrazków.
Bibliotekarze, a właściwie bibliotekarki ćwiczą się też w innych umiejętnościach. Czy dodają im one powabu, pokuśności? Pewnie rzecz gustu. Gibkości i radości życia dodają bez wątpienia. Nas cieszy, że możemy dorzucić kolejne oblicze bibliotek do pracowicie budowanego wizerunku.
Wizerunek nabiera koloru. Kolorów nabierają również ciała bibliotekarek i bibliotekarzy. Czekam, kiedy napotkam modyfikowanych bibliotekarzy w osiedlowej bibliotece publicznej.BUW też może być. Póki co natykam się w necie. W każdym razie wszelkie donosy o wyglądach niekonwencjonalnych w bibliotekach mile widziane. Jakieś zgłoszenia?
Przykład 01
Przykład 02
Przykład 03
Przykład jeszcze jeden
Przykład dze best of
Na deser dorzucę obrazek znaleziony na www.flickr.com, bo jakże tak bez obrazków.
wtorek, 9 grudnia 2008
Dawno temu w Dobrojewie
Szanowni Państwo,
najwyższy czas na następne doskonalenie umiejętności bibliotekarskich.
Sytuacja jest wyjątkowo anegdotyczna i znana, głównie ze słyszenia każdemu. Co ciekawsze, potrafi się zdarzyć. Widziałem.
Użytkownik/czka przychodzi do biblioteki mniej lub bardziej zakłopotany/a i zwraca się frazą o charakterze zapytajnym do bibliotekarza/bibliotekarki. Okazuje się, że jedyne, co może użytkownika/czkę uszczęśliwić, to książka, której tytułu i autora zapomniał/a. Tematu też nie jest pewien/pewna. Dane, które jest w stanie podać to np.: zielonkawy, a może niebieskawy grzbiet, średni raczej wzrost (książki oczywiście) i stara jest (to znaczy, że chodzi o książkę prawdopodobnie wydaną mniej więcej od trzech do pięciu lat temu). Dorzuci jeszcze, że koledze/koleżance bardzo się podobało, albo że nauczyciel/ka kazał/a.
Co robi wówczas bibliotekarz? Oczywiście, że bez problemu znajduje z góry upatrzoną pozycję. Ewentualnie inteligentnie przekonuje użytkownika/czkę, że trzeba mu/jej czegoś zupełnie innego, a to coś jest akurat o-tu-proszę-pod-ręką.
Teraz coś dla Państwa. Fragment pewnego utworu. Na jego podstawie Państwo zidentyfikujcie autora i tytuł całości. Powodzenia w doskonaleniu zawodowym.

Mam nadzieję, że właściciele jakichkolwiek praw do wybaczą mi wykorzystanie tekstu bez ich zgody. W końcu cel świetlany mi przyświeca.
Nie ma to jak permanentne podnoszenie kwalifikacji
najwyższy czas na następne doskonalenie umiejętności bibliotekarskich.
Sytuacja jest wyjątkowo anegdotyczna i znana, głównie ze słyszenia każdemu. Co ciekawsze, potrafi się zdarzyć. Widziałem.
Użytkownik/czka przychodzi do biblioteki mniej lub bardziej zakłopotany/a i zwraca się frazą o charakterze zapytajnym do bibliotekarza/bibliotekarki. Okazuje się, że jedyne, co może użytkownika/czkę uszczęśliwić, to książka, której tytułu i autora zapomniał/a. Tematu też nie jest pewien/pewna. Dane, które jest w stanie podać to np.: zielonkawy, a może niebieskawy grzbiet, średni raczej wzrost (książki oczywiście) i stara jest (to znaczy, że chodzi o książkę prawdopodobnie wydaną mniej więcej od trzech do pięciu lat temu). Dorzuci jeszcze, że koledze/koleżance bardzo się podobało, albo że nauczyciel/ka kazał/a.
Co robi wówczas bibliotekarz? Oczywiście, że bez problemu znajduje z góry upatrzoną pozycję. Ewentualnie inteligentnie przekonuje użytkownika/czkę, że trzeba mu/jej czegoś zupełnie innego, a to coś jest akurat o-tu-proszę-pod-ręką.
Teraz coś dla Państwa. Fragment pewnego utworu. Na jego podstawie Państwo zidentyfikujcie autora i tytuł całości. Powodzenia w doskonaleniu zawodowym.

Mam nadzieję, że właściciele jakichkolwiek praw do wybaczą mi wykorzystanie tekstu bez ich zgody. W końcu cel świetlany mi przyświeca.
Nie ma to jak permanentne podnoszenie kwalifikacji
sobota, 6 grudnia 2008
Tesla na 6
Postanowiłem zrobić sobie prezent na mikołajki. Na imieniny też. Przecież prezentów nigdy dość. Oto on:
Żył był sobie kiedyś w dalekiej Serbii Nikola Tesla. Później żył sobie w Nowym Jorku i wynajdywał. Oj wynalazł dużo, dużo też opatentował, a mówią o nim, że z marszu mógłby jeszcze setki patentów zgłosić.
Napisali o nim w necie trochę po polsku i więcej po angielsku.
Dzięki "Project Gutenberg" każdy przeczyta i skataloguje jeden z jego tekstów.
Na youtube jest kilka filmów, w których występuje słynna tzw.cewka tesli. Jeden z nich zaczerpnięty z "Kawy i papierosów" Jima Jarmuscha (zachwycające, sam nie wiem, która z części najbardziej).
Druga pokazuje eksperyment na wolnym powietrzu.
Oczywiście trochę danych katalogowych :-)
Jeszcze do tego poeta. Zresztą, nawet gdyby nie pisał, z takimi wynalazkami na koncie, byłby poetą.
Ps.
A o silniku Wankla słyszeliście. To naprawdę działa.
Żył był sobie kiedyś w dalekiej Serbii Nikola Tesla. Później żył sobie w Nowym Jorku i wynajdywał. Oj wynalazł dużo, dużo też opatentował, a mówią o nim, że z marszu mógłby jeszcze setki patentów zgłosić.
Napisali o nim w necie trochę po polsku i więcej po angielsku.
Dzięki "Project Gutenberg" każdy przeczyta i skataloguje jeden z jego tekstów.
Na youtube jest kilka filmów, w których występuje słynna tzw.cewka tesli. Jeden z nich zaczerpnięty z "Kawy i papierosów" Jima Jarmuscha (zachwycające, sam nie wiem, która z części najbardziej).
Druga pokazuje eksperyment na wolnym powietrzu.
Oczywiście trochę danych katalogowych :-)
Jeszcze do tego poeta. Zresztą, nawet gdyby nie pisał, z takimi wynalazkami na koncie, byłby poetą.
Ps.
A o silniku Wankla słyszeliście. To naprawdę działa.
poniedziałek, 1 grudnia 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)
